Cześć! Jak się masz? Co u Ciebie?
To najczęściej stosowane zwroty, kiedy spotykamy się gdzieś na ulicy, w biegu. Czasami nawet potrafimy w ten sposób rozpoczynać rozmowę z osobami, z którymi przez wiele lat się nie widzieliśmy. To jest pytanie, na które z reguły znamy odpowiedź.
Czy zastanawialiśmy się nad tym ile warte są te słowa? Czy zadając je rzeczywiście chcemy wiedzieć co dana osoba naprawdę przeżywa? Zresztą – jeśli nas ktokolwiek w ten sposób zaczepi, czy wierzymy w to, że ten ktoś chce rzeczywiście wiedzieć, co się aktualnie w moim życiu dzieje? Może właśnie brak wiary, brak pogłębionego zrozumienia tych słów i sprowadzenia ich do zwrotów grzecznościowych spowodowało, że zazwyczaj odpowiadamy – DOBRZE lub OK! Nawet jeśli dziś nie jesteśmy w humorze, nawet jeśli ktoś dzisiaj wyprowadził nas z równowagi, czy wreszcie pomimo zmęczenia i trudnych chwil – owo dobrze – będzie najlepiej pasowało do pytania – Co u Ciebie?
Czy w związku z tym, zawsze mamy być osobami nachalnymi, aby wydusić z osoby pytanej jakieś jej wewnętrzne doświadczenia czy przeżycia? Raczej nie! Przecież nikt nikogo nie zmusi do tego, aby ten od razu o wszystkim mówił. Raczej wolałbym wymagać od siebie. Sam się na tym łapę, że podobnie odpowiadam. Ale może rzeczywiście od czasu do czasu warto ten nawyk zmieniać -zadając nawet pytanie – czy rzeczywiście chcesz wiedzieć co u mnie? Każde spotkanie może się stać szansą do podzielenia konkretnym doświadczeniem, a nawet do zbudowania ciekawych relacji szczególnie wtedy, kiedy samotność bardzo doskwiera.
Nie chciałbym być odbierany, jako osoba, żyjąca ideałami. Wiem, że takich tutaj na ziemi nie znajdę. Chodzi mi bardziej o to, aby w kontaktach z ludźmi wysilić się na coś więcej niż tylko na zwykłe – Co słychać!? Jak ktoś mi takie pytanie zadaje, to już jakby z założenia wybrzmiewa – cokolwiek powiesz, to i tak niewiele mnie to obchodzi. Odezwałem się tylko z grzeczności, ale tak naprawdę nie chcę słyszeć nic więcej oprócz tego, że jest dobrze. Bo każde słowo – typu – jest kiepsko, potrzebuję porozmawiać, czy choćby – a masz czas, aby posłuchać – powoduje, że muszę na chwilę się zatrzymać i zapytać o coś więcej – zainteresować się sprawą tej osoby. A nie zawsze jest mi to na rękę, bo zazwyczaj za czymś gonię, gdzieś się spieszę.