Gdyby człowiek nie zgrzeszył – to czy Jezus przyszedłby na świat? Takie pytanie zostało mi kiedyś postawione, a w jednym z programów religijnych pewien ojciec dość jasno to wyjaśnił. Pozwolę sobie tę wypowiedź nieco sparafrazować. Formalnie nie powinno się gdybać, ponieważ pójście w tym kierunku, można powiedzieć niczego nie zmienia.
Niby tak – ale czasami zadawanie sobie takich pytań może poszerzać nasze horyzonty.
Spróbujmy więc pochylić się nad tym problemem.
Jeśli byśmy zakładali, że Chrystus musiał przyjść na świat, ponieważ człowiek zgrzeszył, to bardzo łatwo można by przypisać grzechowi ogromną moc i wartość. Bo to właśnie grzech byłby przyczyną pojawienia się Chrystusa. Jakby u fundamentów nie stoi wtedy miłość – tylko siła grzechu, która oddaliła człowieka od Boga. Wtedy Chrystus przychodzi po to, aby pokonać grzech.
Jeśli wychodzi się z innego założenia np – „Chrystus i tak przyszedłby na świat – gdyby grzechu nie było” – to wtedy rozszerzamy nasze patrzenie na tę rzeczywistość.
Człowiek zostaje stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Z samej natury już mamy coś z Niego. Bóg przychodząc na świat jednoczy się z człowiekiem, przyjmując to co jest jemu właściwe. Niejako w realu stajemy się braćmi w Chrystusie. Jesteśmy postawieni tak blisko Boga, że możemy nazywać się dziećmi. Zostaje nam nadana wyjątkowa godność.
Można więc rzec, że Chrystus chce przyjść na świat, aby dokonały się między Bogiem a człowiekiem zaślubiny. Abyśmy się stali jednym ciałem – jak w księdze Rodzaju kobieta z mężczyzną. Jakby Bóg się uczłowieczył, a człowiekowi jakby została nadana boskość. To dokonuje się właśnie przez przyjście Chrystusa.
Co więc zmienia grzech…? No właśnie grzech, który pojawił się w życiu człowieka, utrudnia to zjednoczenie. Grzech spowodował, że spotkanie Boga z człowiekiem musiało dokonać się przez krzyż. Może gdyby grzechu nie było – przyjście Chrystusa byłoby ostateczne – i już wtedy doświadczylibyśmy GODÓW. A tak On przyszedł do swojej własności – a swoi Go nie poznali. Do dziś wiele osób, nie chce Go znać. Grzech wszystko psuje. Choć i na niego znajduje się sposób – MIŁOSIERDZIE.
Bóg potrafi wszystko zresetować i zacząć od nowa. Nie pozbawia jednak człowieka wolności. Dlatego wybór będzie dokonywał się w nas. I albo, z czystym sercem będziemy przyjmować Chrystusa – doświadczając jego wielkiej miłości, albo grzech znów będzie wszystko przysłaniał.
Reasumując – Chrystus i tak przyszedłby na świat – bo chce jednoczyć się z człowiekiem.